portale społeczno-ściowe Często przeglądam portale społecznościowe Facebook serwis społecznościowy, w ramach którego zarejestrowani użytkownicy mogą tworzyć sieci i grupy, dzielić się wiadomościami i zdjęciami oraz korzystać z aplikacji, będący własnością Facebook, Inc. z siedzibą
To jest śmieszne, ale to nie ma sensu. That's funny, but it doesn't make sense. Więc dlaczego to nie ma sensu. That's why it doesn't make sense. Tylko, to nie ma sensu. It just, it makes no sense. Walczą, nawet jeśli to nie ma sensu. Even when it makes no sense to fight, they do. Ale przekonałam go, że to nie ma sensu.
Czasem Moje Życie Nie Ma Sensu. Ale Napewno Kiedyś Go Odnajdę Czasem Moje Życie Nie Ma Sensu. Ale Different_Reality12. Reads. Reads 68. 68 68. Votes. Votes
Jaki sens ma życie? bo mi sie wydaje, ze nasze istnienie nie ma sensu, zyjemy, umieramy. dla kosmosu to przeciez nic. Według mnie życie nie ma sensu. Jestem osobą homoseksualną, więc miłość odpada, bo jestem za brzydki żeby kogoś znaleźć. Podruzować nie lubię.
Wyszukiwarka, wyniki wyszukiwania frazy: bez ciebie moje życie nie ma sensu - piosenki. PetroBlues Piosenka 15 września 2019 roku, godz. 23:04 29,5°C Droga
To przecież nie tak, że urodziłem się nieszczęśliwy i tak już zostało. Tylko wielokrotnie na własne życzenie rozwalałem sobie życie — mówi Kortez. — Poskarżyłem się kiedyś, że życie nie ma sensu. Usłyszałem, że owszem, nie ma. Bo to nie życie ma mieć sens, a to co robimy ma nadawać sens życiu — wyznaje artysta.
Moje życie nie ma jasno określonego . celu (R) MLQ10: I am searching for meaning . in my life . nie sensu życia koreluje pozytywnie z cechami osobowości, takimi jak: ugodowość,
tłumaczenia w kontekście "ŻYCIE NIE MA SENSU" na język polskiego-angielski. Wiesz, że życie nie ma sensu. - You know that life is meaningless.
może nie spotkałaś na swojej drodze tylu osób co ja, które Cie przekonały, że sens ma tylko dobro ich własnego tyłka w danej chwili
Tak naprawdę nic zewnętrznego nie ma sensu i każdy kto go szuka w zewnętrznych bodźcach - w końcu przegra. Ty jako człowiek rozumny powinieneś skupić się na sobie, odpowiedzieć sobie na ważne pytania, wejrzeć w siebie, czego realnie chcesz w zyciu, która droga jest ok, złapać mega dystans do świata i ludzi, prowadzić bogate
6YnL. Nigdy nie pisałam o tych sprawach na tego typu forach, ale chyba już czas zacząć bo nie wytrzymuję. Może zacznę od tego, że kompletnie nie widzę swojej przyszłości. Nie wiem co chcę robić w życiu. W sumie interesuje mnie aktorstwo, kiedyś udzielałam się w różnych kółkach aktorskich, rzekomo miałam do tego talent, ale przestałam bo i tak mi się nie uda jakoś na większą skalę w tym zaistnieć, więc po co? Pozatym moja mama stwierdziła, że jestem nienormalna i że skończę na bruku z tym moim aktorstwem i że mam zejść na ziemię i zająć się czymś "normalnym". Kiedyś też, przez dość długi czas tańczyłam, sprawiało mi to przyjemność, ale przestałam bo nie widziałam w tym sensu. Od września idę do liceum, wybrałam profil humanistyczny i mam taki zarys, żeby iść na prawo (raczej moja mama to na mnie wymusiła), ale myślę, że nawet matury mi się nie uda w pełni zdać. Pozatym, nie wiem czy ten zawód będzie mi sprawiał przyjemność i czy nie będę się z tym męczyć. Na samą myśl, że moje życie będzie wyglądać w sposób: wstaję, idę do pracy, wracam z pracy, spędzam czas z rodziną, idę spać i następny dzień to samo, wręcz chce mi się płakać. Chciałabym robić w życiu coś super, co będzie mi sprawiało przyjemność i radość, ale problemem jest to, że nie wiem co mogłoby mnie uszczęśliwiać i nie umiem tego odnaleźć. Na chwilę obecną nie mam już żadnych zainteresowań, kiedy trwał rok szkolny moje dni wyglądały tak: wstałam, szłam do szkoły, wracałam ze szkoły, coś tam robiłam zadania, siedziałam na telefonie, szłam spać. Miałam taki plan, że wakacje będą zupełnie inne, że będę spędzała czas w 100%, i tu co? Lipa. Od początku wakacji leżę całymi dniami w łóżku, nie mam na nic ochoty, cały czas płaczę, ze znajomymi wyjdę raz na jakiś czas ponieważ nie chce mi się nigdzie wychodzić. Bo wyjdę z kimś i co będziemy robić? Poplączemy się po mieście i tyle. Nie sprawia mi to już przyjemności. Pozatym mam taki kompleks, nienawidzę swojego ciała, uważam że jestem potwornie gruba i w dodatku jestem mega niska i to wygląda okropnie. Dlatego też wstydzę się gdziekolwiek wychodzić. Od września jak już pisałam zaczynam nową szkołę, nowi ludzie, wszystko nowe, tak bardzo się boję, że nie uda mi się odnaleźć, że mnie nie zaakceptują. Uważam, że jestem beznadziejna, największym problemem we mnie jest to, że za nic nie potrafię uwierzyć w siebie. Z jednej strony chciałabym coś ciekawego robić, z drugiej strony boję się podjąć działania w tym kierunku bo wiem, że tak beznadziejnej osobie jak ja nic się nie uda. Jak są sytuacje, w których ktoś mnie pochwali, że zrobiłam coś fajnie od razu go wyśmiewam i uważam, że mówi tak tylko żeby być miłym. Uważam, że wszystko w moim życiu robię źle. Kiedyś się cięłam i to mi dawało taki wewnętrzny spokój, czułam się przez to dobrze, chwilowo. Teraz zaprzestałam bo wakacje, krótkie rękawki, spodenki to będzie widać rany. W rodzicach nie mam wsparcia, ponieważ są zajęci całodziennymi kłótniami między sobą. Czasem mam ochotę stąd uciec, ale za co? Nie mam wystarczających środków, aby organizować tego typu ucieczki. Strasznie się przez to wszystko męczę uważam, że na tym świecie nie ma odpowiedniego miejsca dla mnie. Ostatnio często rozmyślam, że może samobójstwo byłoby odpowiednim rozwiązaniem, ale blokuje mnie myśl, że co potem? Nie jestem wierzącą osobą, więc nie wierzę w piekło niebo i tego typu bzdury. Strasznie się zagubiłam i nie wiem co ze sobą zrobić. Do psychologa napewno nie pójdę, bo psycholog mi nic nie pomoże, jedyne co to wyśle mnie do szpitala, a wtedy już naprawdę zwariuję. Jedyną osobą, która wie o tym wszystkim jest moja przyjaciółka, stara mi się pomóc, ale jakoś to do mnie nie przemawia, zabrania mi sobie cokolwiek robić bo twierdzi, że jestem dla niej najważniejsza, ale uważam, że gdybym zniknęła znalazła by sobie inną, lepszą przyjaciółkę i o mnie by zapomniała, więc żadnych szkód tego, że bym się zabiła by nie było. Tak myślę. Minęło mi już 16 lat życia i nadal nie odnalazłam swojego miejsca na tej ziemi. 16 lat zmarnowałam bezpowrotnie, i następne lata zapewne zmarnuję tak samo. Błagam o to by ktoś zerknął na ten wątek i mi w jakiś sposób pomógł, chcę z tego wyjść i na nowo odnaleźć sens istnienia.
veriola 13 czerwca 2014, 19:03 Już tyle razy się tu żaliłam, że nie mam nawet ochoty tego liczyć. Mam dopiero 17 lat, a już nie mam na nic siły. Jestem aspołeczna, nie chce nawiązywać nowych znajomości, bo nie chce,żeby ktokolwiek poznał moją sytuację w domu. Moi rodzice są zadłużeni, ja płaczę po nocach, bo chwilami nie mamy co do garnka włożyć. Mam ogromny problem z akceptacją siebie i każdy się na mnie wypina... Chwilami mam naprawdę dość. Moja pasja, która kiedyś mnie pochłaniała... teraz nie ma dla mnie znaczenia. Jest mi obojętna. Chodzę z podkrążonymi oczami, bo nie śpię po nocach. Uśmiecham się przy ludziach, bo muszę, a tak naprawdę nie widzę dalszego sensu życia.. Zbliżają się wakacje, a ja będę siedziała sama w domu. Nadal zakompleksiona, bez jakiegokolwiek przyjaciela i grosza przy tyłku, by choc raz gdzies pojechać... To wszystko mnie tak boli. Straciłam kontrolę nad swoimi myslami, żyje z dnia na dzień. a ta rutyna mnie wykańcza. Nie mam nikogo, do kogo mogłabym się przytulić, wkoło słyszę awantury i rozmowy o problemach. Już nie wiem co robić...Nie piszcie mi o psychologu, bo on mi nie pomoże.. naprawdę... Dołączył: 2014-05-07 Miasto: Liczba postów: 2641 14 czerwca 2014, 10:16 Jak ktoś jednak pisze o psychologu, to wizyta kosztuje 50 zł w górę za godzinę, a im lepszy psycholog, tym cena jest wyższa, więc choćby ze względu na to możecie sobie darować mądrości (no chyba, że wykupicie dziewczynie jakiś karnet).A może rozejrzałabyś się za jakąś pracą dorywczą? Oderwiesz się od czegoś, będziesz miała swoją kasę i może kogoś w tej pracy poznasz?Nie licz, że to będą jakieś duże pieniądze, ale możesz pochodzić po knajpach/hotelach/sklepach/budkach z lodami czy nie szukają kogoś do pracy, ale rozejrzyj się za posadą jak ktoś chce, to znajdzie pracę, bo będzie chodził aż znajdzie...Ja jestem w tym samym wieku i znalazłam pracę ty nie możesz spać w domu w nocy? Pytam, bo piszesz, że odsypiasz po szkole... Edytowany przez Karmilka 14 czerwca 2014, 10:19 redial 14 czerwca 2014, 10:23 zbierz du... w kroki do psychologa idź i do pracy, dorób coś od razu lepiej będzie a i rodzinie pomożesz. Armara 14 czerwca 2014, 10:51 ... Czy my Polacy na prawdę aż tak lubimy sobie udowadniać kto ma gorzej?... To nie jest udowadnianie kto ma gorzej ale pokazanie że jednak się da, tylko trzeba chcieć i trzeba też coś dać od siebie. A użalanie się nad sobą do niczego dobrego nie doprowadzi. Edytowany przez 14 czerwca 2014, 10:51 nicniepowiem Dołączył: 2014-05-20 Miasto: Liczba postów: 35 14 czerwca 2014, 13:50 Ah. Mialam taka sama sytuacje tylko czworo rodzenstwa i rodzicow ktorzy zawsze kazali wybierac czy mama czy tata. skonczam 18 lat i szkole i wyprowadzilam sie. rodzicow kocham ale nigdy mi z glowy nie wyparuje jak oboje zarabiali tysiace miesieczne i wypieprzali je na bzdury typu spodnie z levisa i wycieczki - swoje nie rodzinne a my czesto pradu nie mieliesmy bo co trzy miesiace odcinali. na rodzicow nic nie poradzisz. musisz zrozumiec ze bedziesz dorosla szybciej niz twoi rowiesnicy i tyle. ciezko jest sie z tym pogodzić ale nie ma wyjscia. Dołączył: 2012-02-07 Miasto: Małe Ciche Liczba postów: 1914 14 czerwca 2014, 16:00 weź się w garść i zmień swoje życie. każdy potrafi narzekać i szukać wymówek do ruszenia tyłka. znajdz jakąś pracę wakacyjną zamiast siedzieć w domu bez grosza przy tyłku i zarób sobie na wyjazd. odśwież swoje pasje, zastanów się co chcesz robić w życiu i to realizuj. uwierz mi, że nie tylko ty masz problemy- możesz wiecznie użalać się nad sobą i narzekać albo wziąć sprawy w swoje ręce. łatwo szukać wymówek, trudniej zacząć coś robić, a jeśli nic nie będziesz robić- nic się w twoim zyciu nie zmieni. na lepsze. Dołączył: 2012-02-07 Miasto: Małe Ciche Liczba postów: 1914 14 czerwca 2014, 16:10 kapuczino napisał(a):strach3 napisał(a):Dopóki nie przestaniesz narzekać i opowiadać o nieistotnych detalach, i nie zaczniesz czegoś robić, nic się nie zmieni. Przestań się mazać i weź się w garść, samo się nie zrobi. Piszesz że nie ma psychologa w Twoim mieście, a w profilu masz "warszawa". Jeśli wolisz siedzieć na tyłku i się mazgaić, to miej pretensje do siebie. Rusz się!świetne rady dla praktycznie dzieciaka, którego rodzice maja pewnie kilkaset zł długu i nie ma wyjścia a z tej patowej sytuacji. Ona już zawsze bezie miała przez to pod górkę. Naprawdę tak ciężko wejść w jej sytuację?. Ciągle awantury o pieniądze, na obiad wciąż ta sam zupa, bez perspektyw na pzrysżłosc. A wy jej radzicie jak dorosłemu człowiekowi, ze ma się wziąć do pracy i w będę przytaczać mojej sytuacji rodzinnej, ale uwierz mi, że to nie jest powód do narzekania. a tym bardziej do twierdzenia, że zawsze będzie miała pod górkę. uwierz mi że nie jest jedyną osobą bez perspektyw na tym świecie, ale to od niej zależy, czy zaliczy się do grona tych, co narzekają i nic nie robią, albo tych, ktorzy przejmują ster nad swoim życiem i starają się zmienić sytuację, w jakiej się znajdują. osoby które się na to decydują mają wiele pracy przed sobą, ale nagroda jest bezcenna i ktoś, kto zawsze miał wsparcie rodziny, miłość, mozliwość spokojnego kształcenia się i rozwijania bez zamartwień o pieniądze, dach nad głową, jedzenie, w pełni tego nigdy nie zrozumie. Dołączył: 2011-08-02 Miasto: Warszawa Liczba postów: 4301 14 czerwca 2014, 16:40 Niestety wygląda na to że musisz wcześniej dojrzeć. Wziąść się w garśc poszukać pracy dorywczej, nie będzie łatwo na to się przygotuj ale niestety takie jest życie że ciągle ma się pod górkę. Z reguły w życiu nic nie przychodzi łatwo i nic nie ma za darmo. Napisałaś że " nie będziesz zarabiać dla rodziców bo oni nie są tego warci " otóż zarabiać powinnaś i będziesz w przyszłości dla siebie nie dla rodziców. Postaraj się rozejrzeć za pracą i zapisz się do psychologa, napewno będzie Ci leżej jak się wygadasz, nie zamykaj się przed światem, bo sama sobie nie poradzisz napewno, nie zakłądaj z góry że psycholog Ci nie pomoże - najpierw spróbuj. Jak nie ma psychologa mieście to poszukaj go gdzieś w najbliższym mieście Ja tez mialam 17 lat jak pierwszy raz poszlam do psychologa i po kazdej wizycie czulam się lzej i mialam wiecej energii do zycia, dojeżdżałam na każdą wizyte 27 km. Napewno nie jest Ci łatwo ale zamykaniem się przed światem ludźmi i ciągłym użalaniem się nad sobą niczego nie zmienisz. Im wcześniej zaczniesz nad sobą pracować tym potem łatwiej Ci będzie w przyszłości. Dołączył: 2006-02-10 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 28 14 czerwca 2014, 18:27 Dokładnie, popieram co napisała dużo starsza i z innego pokolenia. Ale, gdy skończyłam 15 lat we wszystkie wakacje i ferie zimowe pracowała, aby odciążyć rodziców w związku z wydatkami na naszą trójkę, bo także się nam nie przelewało. Poza tym twierdzenie - jestem aspołeczna i takie tam - sama się dodatkowo dołujesz. W domu jest trudno i ciężko, ale nie ty ponosisz za to odpowiedzialność, a twoi rodzice. Oni powinni dorosnąć do rozwiązania problemu. Dołączył: 2014-04-17 Miasto: Liczba postów: 28 14 czerwca 2014, 18:40 Nie chce byc wredna, ale laptop i internet jest, a do ust nie ma co wlozyc? czegos nie rozumiem... Dołączył: 2008-01-27 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 1158 14 czerwca 2014, 22:23 Armara napisał(a):violent napisał(a):... Czy my Polacy na prawdę aż tak lubimy sobie udowadniać kto ma gorzej?... To nie jest udowadnianie kto ma gorzej ale pokazanie że jednak się da, tylko trzeba chcieć i trzeba też coś dać od siebie. A użalanie się nad sobą do niczego dobrego nie doprowadzi. Dokładnie, to nie jest użalanie, takie są fakty. Chciałyśmy pokazać autorce, że to da sie przeżyć i wcale nie jest taka tragedią jak wydaje sie być w wieku dorastania. Autorka jest w cięzkim wieku, bo z jednej strony nie jest juz dieckie, alez drugiej jeszcze jest, a dzisiejsza młodzież jaka jest taka jest, bywa czasem bardzo okrutna. Już dzieci w pierwszych klasach podstawówki potrafią wyśmiewać się z kolegów, którzy nie mają markowyh butów. Ale trwanie w takim stanie jak autorka nic nie da. Albo trzeba się wziąć za siebie, albo iść po pomoc. W Ośrodkach Pomcy Społecznej w ginach czy miastach sa darmowi psycholodzy. Jeżeli to depresja to sama sobie Autorko nie poradzisz. Jeżeli chcesz coś zmienić w swoim dotychczasowym życiu to musisz coś zadziałać. Jeżeli coś Ci sie nie podoba to zmień to.