KREMOWY TORT KREMOWO-CZEKOLADOWY: najświeższe informacje, zdjęcia, video o KREMOWY TORT KREMOWO-CZEKOLADOWY; -- Moje nowe motto życiowe: Mniej dramatu, więcej brokatu! Czytaj więcej Wt, 31-10-2023 Forum: emama - Re: Przyjemności; Re: Co byście zrobily Gratuluję i informuje że jakby co: moje uczucia do nowego pana można kupić. -- Moje nowe motto życiowe: Mniej dramatu, więcej brokatu! Czytaj więcej TIRAMISU OWOCAMI: najświeższe informacje, zdjęcia, video o TIRAMISU OWOCAMI; Masz ochotę na deser? Oto pomysły na proste słodkości z użyciem mascarpone [PRZEPISY] Drogerie Natura. 297.771 Me gusta · 603 personas están hablando de esto · 36 personas estuvieron aquí. www.drogerienatura.pl CIASTO NAJLEPSZE TIRAMISU: najświeższe informacje, zdjęcia, video o CIASTO NAJLEPSZE TIRAMISU; Ciasta sylwestrowe - te przepisy to prawdziwe klasyki. Na liście warstwowe rarytasy i kremowe serniki TIRAMISU Z MASCARPONE Z OWOCAMI: najświeższe informacje, zdjęcia, video o TIRAMISU Z MASCARPONE Z OWOCAMI; Wymieszaj i zrób deser, którego pozazdrości każdy Włoch. 25 Followers, 53 Following, 1 Posts - See Instagram photos and videos from mniej dramatu więcej brokatu (@walsietomojswiat69) Pamiętajcie - MNIEJ DRAMATU - WIĘCEJ BROKATU Pozdrawiamy z BAZY ;) u nas dziś pełno blasku ! Wkrótce zobaczycie efekty ;) #brokat #wszędzie Okazją tej aukcji jest Koszulka damska - Mniej dramatu więcej brokatu W cenie 40,24. Bluzeczka wykonana z doskonałej jakości materiałów - 100 % bawełna . Idealna na każdą okazję - świetnie pasuje do wielu stylizacji. Tabela rozmiarów poniżej : W uwagach przy zamówieniu prosimy o informację o wybranym rozmiarze. ;) Czytaj więcej Śr, 13-09-2023 Forum: O Wiśle i przemyśle nie tylko - Re: asdzxcvfsrggxdfsd; Re: Stylowa e-matki na dzis. U mnie wciąż lato. A na lato najlepsze są vansy haftowane w wisienki. No bo skoro mam mieć pepegi to tylko w wisienki. Bo tak :) -- Moje nowe motto życiowe: Mniej dramatu, więcej brokatu! Czytaj więcej kfebmVi. Na święta Bożego Narodzenia w cerkwiach i w kościołach Białorusi pojawiają się cudowne skrzynki z rozpoznawalnymi postaciami z historii biblijnej — batlejki. To tradycja, która ma ponad pięćset lat. Chciałabym opowiedzieć, jakie historie pojawiają się w spektaklach tych malutkich teatrów, jak one wyglądały, kto brał udział w przedstawieniach. Twórcami i popularyzatorami teatru batlejkowego byli duchowni, którym zależało, by jak najwięcej osób przeszło na chrześcijaństwo, i, aby uczynić go bardziej przystępnym, uteatralizowali obrzędy kościelne. Dlaczego za pomocą lalek? Chodziło o uwolnienie religijnego przedstawienia od udziału człowieka, z jego obciążaną grzechem kondycją. Pojawienie się żywego wykonawcy wiązało się z przeniknięciem w dramaty liturgiczne i misteria elementów świeckich i komediowo-rodzajowych. Dla ilustracji historii biblijnych szukano więc nowych form, dzięki którym możliwe było przekazanie dogmatów religijnych w stanie pierwotnym i niepokalanym. Początkowo batlejkę odgrywano w cerkwi i obowiązkową częścią teatralnych przedstawień było narodzenie Chrystusa, które wpłynęło na religijnie-misteryjny charakter repertuaru teatru batlejkowego oraz powiązało go z kolędniczym cyklem Świąt Białorusi forma teatru ludowego batlejka albo betlejka (określenie to pochodzi od nazwy „Betlejem”) szeroko się rozpowszechniła w XVI wieku. Popularyzacji batlejki sprzyjała działalność jezuitów z ich sprawnie organizowanym programem teatralizacji obrzędów religijnych. Naukowcy i wykładowcy jezuickich kolegiów рisali sztuki dla teatru batlejkowego, inscenizowali je, sami również biorąc udział w przedstawieniach. Później tradycję tą przekazano wychowankom szkół brackich, którzy nosili skrzyneczki batlejkowe podczas kolędowania po chatach i ulicach, odgrywając historię religijną przed przechodniami, dzięki czemu pod koniec ХVII wieku batlejka staje się popularną formą teatru tematyka biblijna ustępuje miejsce ludowo-rodzajowej, w spektaklach pojawiają się charakterystyczne intermedia, postacie komediowo-satyryczne i archetypowe wątki teatru ludowego. Właśnie ten repertuar stał się podstawą teatru białoruskiego i zadecydował o jego oryginalnym kształcie. W dramacie batlejkowym zazwyczaj łączyły się dwa przeciwstawne kierunki: religijny (biblijno-misteryjny) i świecki (o charakterze ludowo-komediowym). Biorąc pod uwagę stylistyczne i artystyczne właściwości tekstów które są literacką podstawą spektakli, repertuar teatru batlejkowego składa się z trzech części: z dramatu religijnego związanego ze świętami Bożego Narodzenia, z dramatu o Królu Herodzie oraz ze scenek pierwsza, tak zwany Prolog, ukształtowała się na najwcześniejszym etapie istnienia batlejki i jest ciasno związana ze świętami bożenarodzeniowymi i kolędowaniem. Wśród scen, które w Prologu odgrywano najczęściej, było narodzenie Chrystusa i adoracja niemowlęcia przez Trzech Króli. Wykonywano też pieśni duchowe i kantyczki. Z czasem, w wyniku wzmocnienia wątków świeckich, biblijne opowieści stały się krótsze, jednak nadal spektakle w teatrze batlejkowym zaczynają się właśnie od jak i jak Prolog, opowieść o królu Herodzie ma charakter religijny, lecz w odróżnieniu od części pierwszej nie jest tak ściśle powiązana z kolędowaniem. Postaci tej opowieści stopniowo przeobrażały się w duchu ludowej tradycji: nie przypadkiem część ta, Król Herod, jest pomostem pomiędzy częścią stricte biblijną a scenkami rodzajowymi. Odegranie opowieści o Królu Herodzie było obowiązkową częścią przedstawienia batlejkowego, bez którego nie mógł się odbyć żaden pokaz, właśnie dlatego istnieje tak wiele wariantów tej sztuki. Jednak za najbardziej pełny badacze białoruscy uznali wariant odgrywany w obwodzie witebskim. Zazwyczaj historia rozpoczynała się od ogłoszenia nowiny o narodzeniu Jezusa. Król Herod odbierał tę wiadomość jako wyrok śmierci i dla zachowania władzy decydował się na rzecz straszliwą – nakazywał zabójstwo niewinnych niemowląt, ostatecznie jednak zbrodnie tę przypłacał własnym zróżnicowaną i nadzwyczajnie ciekawą częścią repertuaru tradycyjnego białoruskiego teatru lalek była część trzecia, składająca się ze scenek komediowych. W niewielkich, lecz pełnych sensu i humoru scenkach jak w lustrze odbijał się ludowy światopogląd i zasady życia społecznego. Fabuły przeważnie o charakterze satyrycznym opierały się o rodzajowe historyjki „z życia wzięte”, co pozwalało na wprowadzenie na scenę teatru batlejkowego całego szeregu wyrazistych postaci i charakterów oraz przybliżyło go do życia codziennego. Zazwyczaj wszystkie intermedia wykonywano w dolnej części batlejki, na batlejki polegała nie tylko na tematyce spektakli, lecz również na zewnętrznej formie sceny batlejkowej oraz na wykorzystaniu lalek różnego rodzaju. Według Historyji biełaruskawa teatra pod redakcją Uładzimira Niafioda (Mińsk, 1983) na terenie Białorusi istniało co najmniej pięć rodzajów skrzyń batlejkowych: skrzynie jednopoziomowe, dwupoziomowe, trzypoziomowe, skrzynie ze sceną dla teatru cieni oraz skrzynie dostosowane do potrzeb teatru najprostszą i najbardziej uniwersalną uchodzi batlejka jednopoziomowa wyglądająca jak skrzynia z nieruchomymi lalkami ustawionymi na tle panoramy. Podłoga w takiej batlejce zazwyczaj jest usłana futrem zajęczym, kurtynę podnoszono przed początkiem przedstawienia. Z czasem powstały symultaniczne batlejki tego typu, w których akcja odbywała się w kilku miejscach w skrzyniach piętrowych i dwupiętrowychorganizowano według tych samych zasad: na parterze mieścił się pałac króla Heroda, gdzie poza tradycyjnym misterium odgrywano też intermedia o treściach ludowo-komediowych; na górze przedstawiano stodołę, w której urodził się Chrystus, i odgrywano Prolog (narodziny Jezusa, przyjście Trzech Króli itd.); na drugim piętrze, wykluczonym z przestrzeni gry, znajdowały się statyczne obrazki o treści religijnej. Wewnętrzna konstrukcja piętrowych i dwupiętrowych batlejek była niezmienna, lecz zewnętrzny wygląd skrzyni miał mnóstwo wariantów. Niektóre przypominały cerkwie z wieżyczkami i kopułami, inne wyglądały jak zwykłe i najbardziej oryginalny wariant batlejki na terytorium Białorusi to żłób. Ten typ teatru był rozpowszechniony wyłącznie na Witebszczyźnie i znacznie się różnił od innych batlejek nie tylko budową i wyposażeniem technicznym, lecz również repertuarem. Zewnętrznie żłób był podobny do cerkwi z trzema kopułami, trzy sceny znajdowały się na dole, a jedna — na górze pośrodku. Z tych czterech przestrzeni scenicznych do gry wykorzystywano trzy, które mieściły się dookoła środkowej sceny na dole, na której ustawiano nieruchome lalki. Sceny do gry zakrywano przed widzem ekranami zrobionymi z papieru czy tkaniny impregnowanej tłuszczem. Główną właściwością techniczną żłobu było to, że łączył w sobie teatr cieni i mechaniczny średniowieczny teatr lalkowy. Pokazywany w żłobie repertuar miał charakter ściśle religijny: ograniczał się do biblijnych opowieści o narodzeniu Jezusa i misterium o Królu Herodzie, zaś rola osoby obsługującej batlejke sprowadzała się do mechanicznej obsługi piąty rodzaj ludowego białoruskiego teatru lalek to batlejka oparta o zasady teatru marionetek. Zdarzało się, że piętrowe skrzynie takiej batlejki sięgały nawet metra wysokości. Na górze konstrukcję wieńczyła zielona strzecha w kształcie piramidy, którą łatwo było demontować. Wszystko było podporządkowane potrzebom teatru marionetek ze specjalnym systemem poruszania lalkami od góry. Rozmiary lalek były niewielkie, do rąk i nóg mocowano nici przywiązane do kołków, które łączyły się z żelaznym łukiem mieszczącym się pod strzechą batlejki. Dzięki temu urządzeniu odbiorca nie widział, w jaki sposób wprowadzano lalki w ruch. Główną i najbardziej rozpowszechnioną konstrukcją w ludowej batlejce była lalka na szpieni. Szpienia to drewniany bądź metalowy patyk, na którym mocowano lalkę. Lalka na patyku poruszała się wzdłuż rowków wyciętych w podłodze sceny, co pozwalało jej lekko zmieniając kierunek ruchu. Na końcu szpieni zazwyczaj robiono drewniany uchwyt, by ułatwić kierowanie lalką. Jeśli chodzi o ekspresyjne możliwości lalek, to jedną rękę zazwyczaj mocowano przy korpusie. Tę ręką lalka zazwyczaj „trzymała” różne rekwizyty. Druga ręka swobodnie wisiała wzdłuż korpusu. W niektórych batlejkach ręce lalki mocowano na zawiasach przy ramionach, co zwiększało dynamikę i wyrazistość pierwszych etapach tworzenia lalki rzemieślnicy dążyli do nadania im cech postaci charakterystycznych. Próbowali oddać charakterystyczny wyraz twarzy lub różnicować rozmiary korpusu, jednak najważniejszym elementem, który wpływał na identyfikację postaci, był strój. Ubrania lalek, które uczestniczyły w prologu i opowieści o królu Herodzie, były bardziej kanonizowane. Niektóre tradycje artyści ludowi przekazywali przez pokolenia. Zazwyczaj lalki ubierano w długie suknie z wełny czy brokatu. Oprócz tego często wykorzystywano złocisty papier. Za pomocą pazłotka upiększano stroje anielskie lub elementy ubrań innych postaci, na przykład mankiety czy korony określające wygląd lalek uczestniczących w ludowych scenach batlejki były mniej rygorystyczne. Najczęściej wszystkie kostiumy były malowane i cechowały się wysokim stopniem umowności. Stroje tej części przedstawienia batlejkowego zawsze odpowiadały rzeczywistości, modzie i społecznemu pochodzeniu wiekach ХІХ i ХХ teatr batlejkowy przestał cieszyć się taką popularnością, jak w poprzednich stuleciach, zachowała się na terenie Białorusi tylko w niektórych miejscowościach. Z jednej strony jest to związane z polityką: satyryczny charakter spektakli nie odpowiadał potrzebom miejscowej władzy, a w państwie sowieckim zakazywano spektakli o religijnej treści. Z drugiej strony amatorska batlejka odchodziła na drugi plan wraz z rozwojem teatru zawodowego. Dzisiaj zainteresowanie batlejką rośnie, zarówno wśród zawodowców, jak i w środowisku teatrów amatorskich. Szczególną popularnością cieszy się batlejka z udziałem dzieci i nastolatków. W takich przypadkach repertuar i forma zewnętrzna pozostają tradycyjne, lecz szczerość i bezpośredniość dzieci czyni widowisko bardzo wzruszającym: jakby historie bożonarodzeniowe pokazywały widzom małe aniołki, które zeszły z niebios. Wykorzystujemy w tym celu Laser Q-Switch PRO-MEDIS, który charakteryzuje się bardzo krótkim, nanosekundowym impulsem, absorbowanym w zależności od długości światła, przez określone kolory. Dowiedz się więcejLaserowy peeling węglowy. Peeling to kontrolowane złuszczanie skóry na skutek działania substancji, które są pochodzenia biologicznego bądź chemicznego. Dzięki peelingowi pozbywamy się defektów kosmetycznych bądź też zmian chorobowych, które istnieją w obrębie naskórka i skóry właściwej. Dowiedz się więcejPracujemy na najnowocześniejszych technologiach, które są skuteczne i bezpieczne. Radiofrekwencja mikroigłowa to równoczesne działanie znanych zabiegów – radio frekwencji (RF) i mezoterapii mikroigłowej a od dawna wiadomo, że najlepiej działa połączenie zabiegów, gdyż daje wielokrotnie lepszy efekt niż wykonywanie ich osobno. Dowiedz się więcejZabiegi mezoterapii igłowej z zastosowaniem preparatów medycznych nowej generacji wykonywać na twarzy, szyi, dekolcie, skórze głowy, wokół oczu i ust w celu zmniejszenia zmarszczek i zwiększania elastyczności skóry oraz na brzuchu, udach, pośladkach, możliwe jest także przeprowadzenie zabiegu na dłoniach i innych obszarach ciała. Dowiedz się więcejFreeze Shock 3D jest bardzo skutecznym urządzeniem do redukcji tkanki tłuszczowej, ponieważ zastosowano w nim trzy technologie: zamrażanie, elektroporację oraz falę uderzeniową akustyczną. Dowiedz się więcejDeep Phyto peeling – program głębokiego złuszczania skóry Dowiedz się więcej„La Luz” Ewa GuzNałęczowska 18A/U16 20-701 LublinEwa Guz: 727 920 721Julia Wójtowicz: 784 424 664Adrianna Wójciuk: 727 919 153I really love this place. Dr. Hobson is so personable. Her staff is friendly and knowledgeable and I feel so comfortable coming here! Thank you! Kylie BrettBest experience ever and I have had breast surgery with several other surgeons prior to Dr. Hobson, she exceeded all my expectations. Thanks! Sonya HarlanDr. Clarkson is an amazing man and doctor. He has neen my doctor for over 25 years. She cares about his patients and ensures excellence. Bridgette Starr Chciałabym być taka chuda, jak wtedy, gdy myślałam, że jestem gruba – przyznać się, która z Was pomyślała tak chociaż raz? Ja pewnie nawet więcej, co okazało się dla mnie cenną lekcją samoakceptacji – pisałam o tym więcej w artykule o największym przeciwniku odchudzania. Dziś nie patrzę na swoje ciało, jak na obiekt, w którym ciągle można coś poprawić – cieszę się, że jest zdrowe, silne, sprawne, a na dodatek mi się podoba (i średnio mnie interesuje czy zaspokaja potrzeby estetyczne obcych ludzi). W dzisiejszym wpisie rządzą absolwentki Korepetycji z odchudzania, które miałam okazję poznać na weekendowym wyjeździe dla kursantek. Okazał się być zlotem jednorożców, z którego odleciałyśmy z przesłaniem: MNIEJ DRAMATU, WIĘCEJ BROKATU. Spodziewałabyś się, że takie podejście może ułatwić odchudzanie? Zobacz, co moje kursantki zmieniłyby w swoim podejściu do odchudzania z perspektywy czasu. Napisz w komentarzu, jaką jedną radę Ty dałabyś sobie przed rozpoczęciem odchudzania. Ach! I koniecznie daj znać czy zapraszać dziewczyny częściej na bloga :). Nie zaczynaj się odchudzać! Powiedziałabym sobie, by się nie odchudzać ;). Gdybym miała zacząć przygodę z aktywnością i zdrowym odżywianiem na nowo, chciałabym, by płynęło to z miłości, a nie niechęci do siebie. Niby zawsze tak to tłumaczyłam, a jednak, jak wiele dziewczyn, z chorym upodobaniem wyobrażałam sobie wycinanie fałdek na brzuchu i to, jak bez nich, tego uciążliwego piętna, stałabym się szczęśliwsza – to chyba nie jest definicja miłości. Dziś wiem, że usilna chęć pozbycia się części siebie za wszelką cenę i ciągłe sprawdzanie czy nielubiany fragment ciała wciąż tam jest, nie ma zbyt wiele wspólnego z samoakceptacją. Młodszej Agnieszce powiedziałabym, by zacząć ćwiczyć, ruszać się i jeść zdrowo, a jeśli już koncentrować się na jakimś celu, to na wypracowaniu mięśni. Przestrzegłabym się przed zero-jedynkowym podejściem, w którym każda, nawet najmniejsza, czekoladka była złamaniem postanowienia, które trzeba było odpracować. Na początku mojej drogi katowałam się znienawidzonym cardio, bo przecież spala najwięcej kalorii. Byłam „fit freakiem” i dumnie się tak nazywałam na instagramie, zgodnie z motywującymi hasłami przekonując współlokatorkę, że powinna ćwiczyć ze mną, niezależnie od tego, czy jej się chce i czy ma na to siłę – Chodakowska była u nas codziennym gościem 😉 a czasem nawet dwa razy dziennie. Do sałatki nie dodawałam żadnego tłuszczu, a do owsianki orzechów, bo to przecież dodatkowe kalorie. Cała ta obsesja wywołana zakorzenionym już od gimnazjum/liceum przekonaniem, że przytycie jest jednym z najgorszych możliwych wydarzeń, które oddala mnie od jakiegokolwiek sukcesu – w szczególności towarzyskiego. Dziś wiem, że zaczynając swoją przygodę z odchudzaniem, nie miałam wiele do zrzucenia, wbrew temu, co widziałam – byłam raczej skinny fat i wystarczyło zmienić trochę nawyki żywieniowe, wyeliminować to, co mi nie służyło (wtedy tego nie wiedziałam) i zacząć ćwiczyć (najlepiej siłowo). Najchętniej uchroniłabym tę najmłodszą mnie przed dominującym w mediach przekazem, który w tamtych czasach stał się nową modą – maskującą się pod płaszczykiem dbania o zdrowie i balansu (bo „przecież robię jeden rest day w tygodniu, umiem odpuścić”). Co z tego, że każdego dnia dobijałam się wyrzutami sumienia, bo nie potrafiłam wystarczająco długo trzymać się swoich założeń, a to wszystko skutkowało napadami obżarstwa, które rujnowały jakiekolwiek efekty. Cieszę się, że przekaz medialny powoli się zmienia i życzę każdej młodej dziewczynie, by nie musiała przechodzić tego typu drogi, która być może nie była jeszcze skrajnie drastyczna, ale ostatecznie to właśnie przekonanie o własnej grubości i obwinianie tego stanu o wszelkie niepowodzenia doprowadziły mnie do braku samoakceptacji, radości z wielu wydarzeń, fiksacji na punkcie odchudzania i napadów kompulsywnego objadania. Dzisiaj uważam, że to wszystko należy zacząć od budowania miłości do siebie i możliwości swojego ciała 🙂 Zadbanie o psychikę powinno być pierwszym krokiem do zadbania o swoje zdrowie. Agnieszka Hanisz Wszystko albo nic, to durna strategia! 100% albo nic to durna strategia i daleko na niej nie zajedziesz, bo „nic” jest wygodniejsze, a ty jesteś z natury wygodnym człowiekiem. Nie musisz z tym walczyć, ale jeśli twoje cele są dla ciebie ważne, to trzeba będzie chociaż trochę zrezygnować z wygody. Jak zjesz jakieś śmieci, to spoko, po prostu od następnego posiłku jedz lepiej. To ma znaczenie czy zjesz pizzę, czy pizzę i siedemnaście innych rzeczy, a dietę zaczniesz „od poniedziałku”. Na redukcji można jeść pizzę! (Szok, niedowierzanie, miliony pytań bez odpowiedzi). Redukcja nie składa się wyłącznie z owsianek i kurczaka z ryżem. Nie trzeba jeść również pięciu posiłków dziennie, bo jak zjesz cztery albo co gorsza trzy, to już kaplica i można odpuścić i zajeść pizzą. Utrzymywanie wagi w czasie, czyli brak regresu, to też progres. Najważniejsze w redukcji jest twoje samopoczucie. Jeśli minęło już kilka tygodni, a ono nadal jest kiepskie, to znaczy że sposób na redukcję jest nieodpowiedni i nie do podtrzymania po zakończeniu redukcji. Trzeba przemyśleć strategię i wdrożyć zmiany. Niekupowanie nowego stanika „bo przecież zaraz schudniesz i nie będzie pasował” również jest durną strategią – przynajmniej jeśli nie zaczęłaś jeszcze nic w tym kierunku robić i jesteś na wiecznej diecie „odponiedziałku”. Alex R. Poszukaj sportu, który polubisz – istnieje, choć teraz wydaje Ci się to niemożliwe Marto, jeśli masz z tego tekstu zapamiętać jedno, to niech to będzie to: nie przejmuj się tym, co myślą inni. Ludzi jest masa i każdy myśli co innego. Nie jesteś w stanie ani odpowiadać wszystkim, ani wszystkich przekonać do swojego zdania. Zwłaszcza, że skąd ten pomysł, że to Ty masz rację? Odetnij się od ludzi toksycznych, pielęgnuj relacje z tym wartościowymi. Nie masz najlepszych nawyków, a Twoja sylwetka nie jest idealna. O nawyki i zdrowie warto walczyć, zwłaszcza, że pójdzie za tym poprawa sylwetki, samopoczucia, samooceny. Ale idealna nigdy nie będziesz i nie wierz niczemu i nikomu, kto twierdzi, że jest inaczej. Spróbuj bardziej o siebie zadbać: staraj się więcej chodzić, więcej się ruszać, poszukaj sportu, który polubisz, one istnieją, choć teraz wydaje Ci się to niemożliwe, postaraj się trochę poprawić dietę, nie musi być idealna, ale wiesz, że jesz niezdrowo i za dużo, popraw nawyki, a potem wytrzymaj jakiś czas na ujemnym bilansie kalorycznym (wiem, nastoletni kujonie, że wiesz już co to jest!) nie oszukuj, trzymaj ujemny bilans kilka, kilkanaście tygodni, a efekty Cię zaskoczą Życzę Ci powodzenia. Marta Owczarzak Chuda wcale nie byłaś lepsza Jest jedna mała sprawa, której Ci zazdroszczę wiesz? Że jesteś jeszcze taka młoda i całe życie przed Tobą – nieee żebym ja była już mega starowinką. Jestem świadomą, zadowoloną z życia, kochaną przez męża (wciąż tego samego) i już praktycznie dorosłego syna, i kochającą ich, i siebie kobietą w kwiecie wieku. W dodatku poznałam jedną fantastyczną panią dr – choć nie lekarza – mądrą życiowo, która mi tak w głowie namieszała, że dzięki niej na diecie bez diety schudłam, trzymam wagę i wiesz co? Może nie kocham sportu, ale więcej się ruszam. Trochę Ci zazdroszczę, ale ciut współczuję. Bo wiesz – do tego stanu jeszcze przed Tobą daleka i nie zawsze łatwa droga. Wiele wzlotów i upadków. Trudna emocjonalnie i wagowo do ogarnięcia jazda. Rollercoaster bez trzymanki. Wiele byłoby prostsze gdybyś patrzyła na siebie już teraz oczami męża. Słuchała gdy mówi, że jesteś piękna, że masz apetyczną figurę i nawet skórka pomarańczowa czy rozstępy nie zmienią zachwytu w jego oczach. Gdybyś polubiła siebie i nie eksperymentowała z jedną czy drugą cudowną dietą narażając zdrowie dla paru kilo. Okaże się, że bez nich – chuda, z odstającymi obojczykami – wcale nie byłaś lepsza, ładniejsza. Zresztą – kilogramy i tak zawsze wracały. Ale czy życie zawsze jest proste? Jeszcze wiele się nauczysz – o sobie, swoim ciele, miłości bezgranicznej i zdrowiu. Wiele doświadczysz. Nie spoczniesz na laurach, ani się nie poddasz. Czekam tu na Ciebie. Jest fajnie. Przychodź. Niezależnie od trudności po drodze – warto. Albo inaczej – ciesz się drogą bo to ona w końcu doprowadzi Cię do mnie. Agnieszka Radziewińska Zaakceptuj i pokochaj tę kobietę, jak najlepszą przyjaciółkę Marysiu, Wiem, że ciężko jest Ci przyjąć i uznać za prawdziwe komplementy, ale fakty mówią same za siebie. Jesteś wspaniałą, wartościową, mądrą i rozważną kobietą. I to jest najważniejsze. To musisz zrozumieć i tę kobietę zaakceptować i pokochać, jak najlepszą przyjaciółkę. Wtedy droga do pokonania kompleksów będzie spokojniejsza i łagodniejsza. Dla najlepszej przyjaciółki chciałabyś tego co najlepsze i nigdy byś nie doradziła nic złego, prawda? Znasz odpowiedź. 🙂 Jesteś jedyna w swoim rodzaju i wyjątkowa, nie ma drugiej takiej jak Ty, więc nie porównuj się z innymi. Ty masz swoją drogę do przejścia w życiu, to, że ktoś jest w tym miejscu, w którym Ty chciałabyś być, nie znaczy, że to na Ciebie nie czeka. To twój „harmonogram” życia. Nie wierz, we wszystkie nowinki dietetyczne, nie kombinuj. Przecież najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze. Jedz to co lubisz, nie ma produktów zakazanych, to ilość nas gubi. Wszystkie internetowe autorytety – myślisz, że mają idealne życie, nie mają problemów. Zastanów się – czy Ty chętnie dzieliłabyś się publicznie swoimi problemami i gorszymi dniami? Znajdź swoją ulubioną aktywność. Spacer to też aktywność, nie musisz biegać jeśli nie lubisz. Kochałaś taniec – spróbuj do niego wrócić. To jednak nie to? Trudno, nie załamuj się, jest tyle innych aktywności, próbuj! Nawet nie wiesz ile wspaniałych chwil przeżyjesz i ilu wspaniałych ludzi poznasz dzięki temu. Masz dobre nawyki z domu, kochasz warzywa i owoce, uwielbiasz jeść kolorowo, korzystaj z tego. Złota reguła to od ogółu do szczegółu. Pracuj nad swoimi złymi nawykami i nie daj się im opanować. Wszystkie emocje są OK i masz prawo je przeżywać, krzycz, płacz, śmiej się. Bądź cierpliwa. Uda Ci się, wierzę w Ciebie, Ty też uwierz. 🙂 Marysia Regulska A Ty? Jaką radę dałabyś sobie przed rozpoczęciem odchudzania?